-

Zaczynam Winter Arc
Wrzesień się skończył. I jak zwykle na przełomie miesiąca zamiast po prostu powiedzieć sobie „no dobra, kolejny miesiąc” wyciągam moje dzienniki, siadam i zaczynam grzebać. Co zrobiłem, czego nie zrobiłem, co wyszło, co nie wyszło i dlaczego coś, co pierwszego września wydawało się genialnym pomysłem, trzydzieści dni później wygląda już trochę mniej genialnie xD. Lubię…
-

Tydzień, w którym podobno nic się nie działo
Siadając do pisania tego Tygodnika mam wrażenie, że ostatnie siedem dni było totalnie o niczym. Próbuję sobie przypomnieć, co właściwie się wydarzyło i w głowie mam głównie pracę, treningi, jakieś zakupy, sprzątanie, gotowanie i jeżdżenie hulajnogą. Czyli w sumie zwykła codzienność. Dopiero kiedy zacząłem przeglądać nagrania do vloga, okazało się, że chyba trochę żyję w…
-

Czasem trzeba po prostu odpuścić
Są takie tygodnie, które zaczynają się od ambitnego planu, listy zadań i poczucia, że tym razem człowiek będzie absolutną maszyną produktywności. Ten nie był jednym z nich. Ten zaczął się od rest dayu. I wiecie co? Bardzo dobrze. Zacznijmy od nicnierobienia Ostatnio sporo się dzieje. Treningi, podopieczni, własne treningi, gotowanie, nagrywanie, rodzina i cała ta…
-

Wrzesień wszedł z buta
Są takie tygodnie, podczas których w niedzielę wieczorem człowiek zastanawia się, jakim cudem poniedziałek był zaledwie sześć dni temu. I dokładnie taki był ten tydzień.Wrzesień postanowił najwyraźniej nie bawić się w żadne okresy przejściowe. Żadnego spokojnego rozruchu, żadnego „dajmy sobie kilka dni, żeby wejść w rytm”. Nie. Od razu pełna moc.Rozpoczęcie roku szkolnego, odzyskane auto,…
-

Tydzień, w którym nauczyłem się odpuszczać
Ten tydzień miał mieć swój plan. Jak większość. Tylko życie, jak zwykle, postanowiło dorzucić kilka własnych punktów do kalendarza. Zaczynamy w Lublinie od treningu personalnego z Maciejem — tak, tym MAXIM z Push START. Tym razem role się odwracają i to ja wcielam się w rolę trenera. Zamiast rozmów przy mikrofonie jest sztanga, ciężary i…
