Nie ukrywam. Ostatnie tygodnie są dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Jeszcze dwa miesiące temu siedziałem z notesem, rozpisując plan, który wydawał się bardzo prosty. Chciałem zrobić kurs trenera personalnego, uruchomić stronę internetową, zacząć regularnie publikować na Instagramie i we wrześniu wystartować z własną działalnością jako trener personalny w Kielcach. Plan był ambitny, ale jednocześnie bardzo przyziemny. Nie zakładałem telewizji. Nie zakładałem wyjazdów do Warszawy.

Nie zakładałem, że ktoś zacznie zauważać to, co robię. A jednak życie po raz kolejny pokazało mi, że konsekwencja potrafi otworzyć drzwi, których nawet nie wpisaliśmy do swojego planu.

Pierwszy pełny trening na vlogu

W tym tygodniu zrobiłem coś, co dla wielu osób może wydawać się drobiazgiem. Dla mnie było kolejnym wyjściem ze strefy komfortu. Po raz pierwszy nagrałem cały trening nóg na siłowni. Nie kilka przebitek. Nie krótką rolkę. Prawdziwy trening. Z kamerą. Z mówieniem do obiektywu. Z ludźmi ćwiczącymi dookoła. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wyobrażałem sobie, że będę stał na środku siłowni i tłumaczył ćwiczenia do kamery. Dzisiaj wiem, że jeśli chcę pomagać ludziom i rozwijać swoją markę, muszę nauczyć się czuć swobodnie również w takich sytuacjach. To dopiero początek nowej serii. Przez najbliższe tygodnie chcę pokazać wszystkie swoje treningi. Bez udawania. Bez idealnych ujęć. Tak wygląda mój plan treningowy i właśnie taki chcę pokazywać.

Czas z rodziną też jest treningiem

Po intensywnych dniach przyszła chwila na zwolnienie. Spacer. Planszówki. Wieczór z rodziną. I coś, co już powoli staje się naszym rytuałem. Wspólny journaling z Elą. Usiedliśmy, żeby podsumować lipiec i zaplanować sierpień. Lubię takie momenty. Bo pokazują, że rozwój nie kończy się na siłowni. Można planować treningi. Można planować pracę. Ale warto również planować życie. Dzięki temu łatwiej dostrzec, jak wiele dobrego wydarzyło się w ciągu ostatnich tygodni.

Wiadomość, której się nie spodziewałem

Myślałem, że po występie w Pytaniu na Śniadanie emocje już powoli opadną. Myliłem się. Kilka dni później dostałem wiadomość od ekipy WK DZIK. Zaproszenie na nagrania. Pamiętam moment, kiedy przeczytałem tę wiadomość. Uśmiechnąłem się. A zaraz później pomyślałem: „Naprawdę?” Jeszcze niedawno oglądałem ich materiały jak tysiące innych osób. Teraz miałem pojechać do Warszawy i zobaczyć wszystko od środka.

Siłownia, którą znałem tylko z internetu

Nie będę ukrywał. Wejście do siłowni WK zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Każdy, kto interesuje się treningiem siłowym, kojarzy to miejsce. Możliwość wykonania tam własnego treningu była świetnym doświadczeniem. Nagrywaliśmy materiał, którego nie mogę jeszcze zdradzić, ale już teraz wiem, że kiedy pojawi się na kanale WK, wrócę do tego dnia z ogromnym uśmiechem. To były kolejne godziny rozmów, poznawania ludzi i przekonania się, że po drugiej stronie kamery są po prostu pasjonaci tego, co robią.

Paczka, której się nie spodziewałem

Po powrocie czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka. Ogromna paczka od WK DZIK. Niby to tylko karton. A jednak miał dla mnie większe znaczenie. Nie przez to, co było w środku. Tylko przez to, co symbolizował. Jeszcze kilka miesięcy temu wszystko to było jedynie pomysłem zapisanym w notesie. Dzisiaj mogę powiedzieć, że ten pomysł zaczyna nabierać realnych kształtów.

To dopiero początek

Kończę ten wpis, pakując kolejną torbę. Przede mną następny wyjazd. Kolejne doświadczenia. Kolejne historie. I coraz mocniejsze przekonanie, że warto robić swoje. Nie dlatego, że ktoś kiedyś zaprosi Cię do telewizji. Nie dlatego, że pojedziesz na nagrania. Ale dlatego, że każdego dnia budujesz życie, z którego sam jesteś dumny. To właśnie jest dla mnie największe znaczenie Wersji 2.0. Nie spektakularne momenty. One są tylko dodatkiem. Najważniejsze są wszystkie zwykłe dni pomiędzy nimi. Bo to właśnie one tworzą historię.

Do przeczytania następnym razem
Darek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *