Ten tydzień trochę rozjechała nam choroba Staszka, ale nie uprzedzajmy faktów, bo zanim dom zamienił się w centrum dowodzenia pod tytułem „kto dziś zostaje z chorym dzieckiem”, zdążyło wydarzyć się kilka całkiem fajnych rzeczy. W niedzielę wyszedłem na spacer z kuzynem, a później pojechaliśmy z Marysią na strzelnicę. I w sumie bardzo lubię takie dni, kiedy nie trzeba wymyślać żadnego wielkiego wydarzenia

. Po prostu trochę czasu razem, coś innego niż zwykle, Marysia mogła zobaczyć strzelnicę, a ja przy okazji sam trochę postrzelałem. Taki zwyczajny dzień, który finalnie okazał się jednym z ciekawszych momentów całego tygodnia.

Później Staszek się rozchorował i część planów naturalnie trzeba było pozmieniać. Skoro rano siedziałem w domu, to uznałem, że przecież można ten czas wykorzystać i ponagrywać rolki. Brzmi niewinnie. „Nagram sobie kilka rolek”. No i trzy godziny później nadal nagrywałem xD. Za to następnego dnia odkryłem drugą część tej genialnej strategii, czyli fakt, że wszystko, co się nagrało, trzeba jeszcze zmontować, opisać, przygotować i ogarnąć całą resztę rzeczy, których później w gotowym filmie oczywiście nie widać. Tym sposobem kolejnego dnia jakieś osiem godzin spędziłem właśnie przy montażu i całej otoczce związanej z tymi materiałami. Zawsze mnie bawi, że rolka trwająca kilkanaście sekund potrafi zeżreć nieporównywalnie więcej czasu, niż ktokolwiek oglądający ją później przez te kilkanaście sekund mógłby podejrzewać.

Oczywiście pomiędzy nagrywaniem, montowaniem, chorobą i całą resztą normalnie robiłem swoje treningi, a do tego prowadziłem treningi personalne. Czyli klasyczne „w międzyczasie”, które w praktyce oznacza, że próbujesz wepchnąć kolejną rzecz pomiędzy siedem innych rzeczy i udajesz przed samym sobą, że przecież wszystko jest pod kontrolą. I właśnie wtedy dotarło do mnie coś jeszcze. Nagrałem w tym tygodniu naprawdę dużo. Tylko że nagrywałem głównie rolki. Do vloga praktycznie nic xD. Człowiek chodzi z kamerą, ustawia światła, nagrywa przez kilka godzin, zapełnia kartę materiałem, a później orientuje się, że do filmu z całego tygodnia ma jakieś ochłapy. Profesjonalizm pełną gębą. Na szczęście ostatecznie coś tam udało się poskładać i dlatego właśnie macie co oglądać.

Była też rzecz z zupełnie innej części mojego świata. Premierę ma druga Trylogia ZONY Michała Gołkowskiego i tak się składa, że podobnie jak pierwsza, również druga trafiła już w moje łapy z autografem autora. Jeszcze się za nią nie zabrałem, więc żadnych wrażeń z lektury dzisiaj nie będzie, ale nie ukrywam, że czekałem na nią i bardzo chcę już do tego świata wrócić. Teraz pozostaje tylko znaleźć ten mityczny fragment dnia, w którym nie nagrywam, nie montuję, nie trenuję, nie pracuję i nikt akurat niczego ode mnie nie chce. Czyli pewnie gdzieś między 2:17 a 2:23 w nocy xD.

A na koniec tygodnia pizza. Bo jak wiadomo, każdy poważny projekt związany z formą i treningiem najlepiej zaczyna się od pizzy. I właśnie przy okazji jedzenia i przygotowywania meal prepu zaczęły pojawiać się pierwsze konkretniejsze rozkminy dotyczące WINTER ARC. Mam już kilka pomysłów na to, jak chciałbym to zrobić, ale jeszcze nie będę zdradzał wszystkiego, bo temat rozwinę dopiero w przyszłym tygodniu. Tym razem jednak nie chcę zamknąć się wyłącznie na własne pomysły. Jeśli jest coś, co według Was powinno znaleźć się w moim WINTER ARC — trening, wyzwanie, nawyk, konkretna zasada, cokolwiek — piszcie. Możliwe, że część Waszych pomysłów faktycznie włączę do całej akcji.

W sumie wyszedł z tego kolejny tydzień, który miał wyglądać trochę inaczej, niż wyglądał. Choroba Staszka pozmieniała plany, nagrywanie rolek pochłonęło absurdalną ilość czasu, o vlogu prawie zapomniałem, a mimo wszystko treningi zostały zrobione, praca też, znalazł się czas na strzelnicę, wpadła nowa ZONA, była pizza, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim zaczął rodzić się kolejny pomysł. Czyli chyba standard. Plan sobie, życie sobie, a my próbujemy z tego wszystkiego zrobić coś sensownego.

📌 Małe decyzje. Lepsza wersja. Każdego dnia.
👊 Do zobaczenia przy kolejnej małej decyzji. 🌴

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *